nasiona marihuany, nasiona konopi, cannabis, pewny, sprawdzony, najstarszy, sklep


jamaica.com.pl to strona-blog
poświęcony ciekawym miejscom
jakim jest zdecydowanie Jamajka.
Publikujemy ciekawe artykuły.
Jamajka wielu osobą kojarzy się z
dredami i marihuaną o niej też
znajdziesz dużo na naszym blogu.

Taki Cannabis News połączony z
innymi ciekawymi artykułami.

Zapraszamy do przeglądania naszego
blogu o cannabis i nie tylko.
Jamajka, Jamaica, blog, strona, ciekawe, informacje, miejsca, newsy

Konopna pasta do zębów hitem w Nowym Jorku

czwartek, 28 Lipiec 2016

cannabis-infused-toothpaste-6966

Niedawno przeprowadzone badania wykazały, że palenie marihuany może prowadzić do chorób dziąseł i próchnicy. Stwierdzono też, że nałogowi użytkownicy są mniej skłonni do używania nici dentystycznych i mycia zębów niż ci, którzy nie używają konopi. Jednak pasta do zębów, która zawiera składniki z konopi może zdyskredytować te badania.

AXIM Biotechnologies, firma z Nowego Jorku wydała niedawno płyn do płukania ust i pastę do zębów, która zawiera marihuanę. Nie jest to produkt, który spowoduje natychmiastową metamorfozę uzębienia, jednak zawiera on kannabinoidy takie jak CBG.

Więc co jest takiego w konopnej paście do zębów? Kannabigerol (CBG) ma właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicznie. Działa on również jako środek pobudzający wzrost kości. Może on również naprawić pewne szkody wyrządzone w zębach, a także zapobiec czynnikom, które powodują próchnice.

pasta-do-zebow-marihuana-5214

“Pracujemy na szczepach konopi przemysłowych, które mają wysoki poziom CBG i niski poziom THC. Konopie kupujemy od producenta z Włoch,” powiedział dr Philip Van Damme, lekarz i dyrektor medyczny AXIM Biotech.

Kannabigerol (CBG) to organiczny związek chemiczny z grupy kannabinoidów, występujący w konopiach. Najważniejszą cechą kannabigerolu, jest fakt, że, nie wykazuje on działania psychoaktywnego. Posiada natomiast właściwości: przeciwzapalne, bakteriobójcze, antypoliferacyjne oraz regenerujące.

Firma Axim zdecydowała się wykorzystać właściwości kannabigerolu w paście do zębów, płukankach, żelach oraz niciach dentystycznych.
Jak podają przedstawiciele firmy, produkty z linii ORAXIMAX, mają chronić przed próchnicą, powstawaniem płytki nazębnej, nieświeżym oddechem czy podrażnieniem dziąseł.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , , | Kategoria: Marihuana Cannabis | Brak komentarzy »

7 rzeczy, które powinieneś wiedzieć, zanim zrobisz tatuaż

wtorek, 26 Lipiec 2016

co-musisz-wiedziec-zanim-zrobisz-tatuaz-malvina-pe-6507

Na wstępie umówmy się – żaden ze mnie hardkor czy znawca. Nie mam nawet rękawa, choć to pewnie kwestia najbliższych kilku lat. Póki co noszę dwa tatuaże. Pierwszy, zrobiony przed 14 laty. Drugi – dwa dni temu. Różnica jest taka, ze pierwszy z nich wygląda jak gówno, drugi – jak dzieło sztuki. Dlaczego? Bo dziś już wiem, że do trwałego malowania ciała trzeba po prostu dojrzeć. A przede wszystkim, mieć pełną świadomość tego, co się robi.

Cofnijmy się w czasie. Mam 16 lat, siedzę sama w domu, oglądam MTV i własnoręcznie, na kostce, wyparzoną igłą i atramentem, dziaram. Chcecie wiedzieć, co?
KURT
Kurt, kurwa, Cobain. Nie muszę chyba dodawać, że słucham wtedy Nirvany, onanizuję się do „Rape me”, a piątego kwietnia zawsze zapalam świeczkę. Mam totalnego jebca na punkcie samobójcy z Aberdeen. Taki wiek. No więc tatuuję sobie KURT, a potem zakładam skarpetki i czekam, aż rodzice wrócą od znajomych. Ojciec idzie spać, matka zauważa plamę krwi. „Co ci?”, jedno spojrzenie, szybki ruch ręką, słodka tajemnica zbuntowanej szesnastolatki wychodzi na światło dzienne. Krótka pogadanka o tężcu, HIV i zagrożeniu życia, parę siwych włosów i decyzja zapada. Najpierw szczepionka, później „profesjonalne studio tatuażu”. Dostaję pieniądze i krzyż na drogę.

Idę do kolegi Patryka, bo taniej. Za kasę, która mi zostaje, kupuję fajki. Wzór wymyślam na miejscu, w międzyczasie jaramy. Ja papierosy, Patryk zioło. Taka jestem szalona. Taka jestem głupia. Noszę ten tatuaż do dziś. Trochę z sentymentu, trochę dlatego, że nie miałam pomysłu, co z nim dalej zrobić.

Cofnijmy się w czasie. Mam 29 lat. Leżę na zafoliowanym łóżku i patrzę na Mayę, jak przygotowuje tusz i maszynki. Zerkam na kalkę odbitą na żebrach i boję się jak sam skurwysyn. Bo jeśli dziś artystka będzie miała zły dzień, to ja z tym jej złym dniem zostanę już na całe życie. Maya kicha głośno, siąpi nosem, ale wygląda, jakby wiedziała, co robi. Sram żarem.

1. Tatuaż jest na całe życie

Niby oczywista oczywistość, ale nawet Johnny Depp o tym zapomniał, kiedy tatuował sobie imię VINONA na ramieniu czy innym pośladku. To chyba najgorsze, co można zrobić – uwierzyć, że osoba, z którą jesteś dziś, będzie już na całe życie…

Depp był w o tyle komfortowej sytuacji, że z Vinony mógł zrobić Vino. Ale co na przykład z taką Natalią? Albo Olgą? Mariuszem? Zbigniewem?

Ludzie zbyt łatwo ulegają modzie. A później mnożą się kolejki do wypalania tribali, Marlenek i kolorowych motylków na dupie. Sęk w tym, że tatuażu nigdy do końca się nie pozbędziesz. Wypalanie to koszt rzędu 200-300 zł za sesję. Na efekty czekasz od 3 do 7 miesięcy. Czasami wystarczą trzy sesje. Czasami dwanaście to za mało. Zwłaszcza, jeśli tatuaż jest kolorowy. Anyway, ślad i tak zostaje. Możesz więc chodzić, jak wyprany w perwolu, ewentualnie pokryć starą dziarę nową. I nic więcej nie zrobisz, Bożenko. Więc zastanów się raz jeszcze. Nadal chcesz mieć swojego „Stefana” na cycku?

2. Tatuowanie boli

Nie, nie jak ukłucie komara. To jest kilkugodzinny, permanentny rozkurw receptorów. Jeśli nie jesteś odporny na ból i mdlejesz przy zastrzyku, odpuść.

Intensyfikacja bólu zależy od miejsca, w którym tatuujesz. Łatwiej jest na udzie czy brzuchu, gdzie mamy więcej tkanki tłuszczowej, trudniej na kostce, kręgosłupie czy żebrach, gdzie warstwa skóry jest cienka, a tym samym ból sięga zenitu.

Moje dziaranie na kostce trwało niecałą godzinę. Pogryzłam wtedy swojemu chłopakowi rękę do krwi.

Dwa dni temu przez prawie cztery godziny Maya tatuowała mi żebra. Wiedziałam, że będzie ciężko, ale nie spodziewałam się odruchów wymiotnych i gryzienia własnego nadgarstka tylko po to, żeby przenieść źródło bólu gdzieś indziej i zrobić mały mindfuck własnemu mózgowi.

Jeszcze nigdy w życiu nie przeżyłam tak potwornego bólu. Nawet wtedy, kiedy przejechał po mnie samochód i rozpierdolił mi nogę na prawie-pół. Nie wiem. Chyba tylko poród bez znieczulenia i amputacja na żywca mogą być gorsze.

Jeśli nie jesteś na to gotowy (a nigdy nie będziesz), odpuść.

wszystko-co-musisz-wiedziec-o-tatuowaniu-6589

3. Tatuowanie to sztuka

Taka inna forma malarstwa. Czy grafiki użytkowej. Dobry tatuator to dobry rysownik.

Każdy z nich ma swój styl. W Warszawie, jeśli chcesz proste linie i geometryczne wzory, idziesz do Krisa. Jak chcesz zajebiście zrobiony motyw zwierzęcy, uderzasz do Grześka z Azazela albo Luka lub Mai z Art Force Tattoo. Jest też Najgorsze Studio w Mieście i Caffeine, ale ich wtajemniczonym nie muszę przedstawiać.

Generalnie chodzi o to, żeby wzór, który chcesz zrobić, dopasować do odpowiedniego artysty. Jak ktoś ma komiksową kreskę, to Ci nie pierdolnie naturalistycznego tygrysa na całe plecy. Zanim wybierzesz tatuatora, przejrzyj dokładnie jego prace i zastanów się, się czy będzie w stanie zrobić dokładnie to, czego oczekujesz. Nie kieruj się opiniami innych, słuchaj własnej intuicji. Ja tak zrobiłam i nie żałuję. Znajomi polecali Panasa albo Igora. Wybrałam Mayę i dziś wiem, że nie mogłam trafić lepiej. Mój koliber jest arcydziełem. Zdechnę z tym ptakiem na żebrach i jestem z tego dumna.

4. Na dobry tatuaż trzeba czekać

Większość renomowanych tatuatorów w Polsce jest tak obłożonych robotą, że trzeba liczyć się z oczekiwaniem na dziarę od 3 do nawet 12 miesięcy. Oczywiście, możesz iść do pani Krysi ze „Studia Pirsingu i Tatuarzu Krystyna”, tylko potem nie dziw się, że Twój lew na łopatce wygląda jak morświn na wierzbie.

No chyba, że Twój tatuator właśnie przyleciał do Polski, nie gawarisz po naszemu, tylko po ruski i angielksi, generalnie nikt go nie zna, więc też nie ma do niego zaufania. Ja tak miałam z Mayą. Zobaczyłam jej prace, przepadłam na amen, a potem zadzwoniłam, żeby umówić się na dziaranie. Kiedy usłyszałam, że pierwszy wolny termin ma za dwa tygodnie, najpierw była euforia, a potem panika. No bo jak to tak? Wolna? To znaczy, że albo chujowo dziara, albo chujowo dziara. Postanowiłam z nią pogadać.

5. Poznaj tatuatora swego

Zanim zdecydujesz się, u kogo robić tatuaż, najpierw poznaj człowieka. Idź, porozmawiaj z nim, powiedz, jaki masz pomysł, zobacz, czy on to czuje. Jeśli nie, odpuść. Jeśli tak, pogódź się z faktem, że Twój wzór prawdopodobnie nigdy nie będzie w 100% taki, jak go sobie wymyśliłeś. Dobry tatuator jest jak dobry fryzjer gej – wie lepiej od Ciebie, czego potrzebujesz.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby dać sobie narzucić czyjś koncept. Chodzi o to, żeby zaufać człowiekowi, który ma większe doświadczenie niż Ty. Jeśli tatuator mówi Ci, że ciemniejsze kolory będą wyglądać lepiej, zaufaj mu. Jeśli mówi, że zrobi to odrobinę inaczej, niż zakładałeś, zaufaj mu. To artysta, nie malarz ścienny Wiesiek. Z całym szacunkiem dla Wieśków, ale…

Zaufaj mu.

Ja miałam problem, żeby całkowicie oddać się w ręce Mai. Ale urzekła mnie swoją wiedzą, profesjonalizmem, klimatem seksownej, wydziaranej dupy. I suma summarum, zrobiła mi z żeber jesień średniowiecza. Nie mogło być lepiej.

co-musisz-wiedziec-o-dziaraniu-malvina-pe-8954

6. Ceń tatuatora swego

Jak chcesz motylka nad tyłkiem za pińcet złotych, idź do Pani Krysi.
Jak chcesz tatuaż z prawdziwego zdarzenia, idź do artysty i wydaj kasę taką, jaką musiałbyś zapłacić za średniej jakości obraz ścienny.

W Warszawie jedna sesja (6-8h) to koszt rzędu 1000-1400 PLNów. W innych miastach może ze dwie stówy taniej. Biorąc pod uwagę, że tatuaż zostaje z Tobą 4ever, nie ma się nad czym zastanawiać.

7. Bądź pewny

Jeśli o ból trzewi przyprawiają Cię teksty z cyklu „jak ty z tym będziesz wyglądać na starość?”, nie idź i nie tatuuj się. Jeśli obawiasz się wirusa HIV, tężca, żółtaczki, kup sobie zestaw małego chemika, ale nie tatuuj się. Jeśli chodzenie w folii spożywczej i smarowanie się 5 razy dziennie maścią Cię przerasta, nie dziaraj. Zawsze, gdy czujesz, że robisz coś wbrew sobie – odpuść.
Mała rada dla tych po drugiej stronie mocy

Nie tatuujesz się? Nie lubisz tego? Nie podoba Ci się malowanie własnego ciała? Żyj i daj żyć innym. Uszanuj to, że są na tym świecie ludzie, którzy świadomie wybrali wzór, miejsce, czas i symbolikę. Przespali się z pomysłem. Przemyśleli i z pełną świadomością poszli raz na zawsze zmienić swoje ciało. Nie pytaj ich „na co ci ten tatuaż?„.

Inteligentni ludzie nie lubią głupich pytań.

źródło: malvina-pe.pl

Tagi: , , , , , | Kategoria: Artykuły | Brak komentarzy »

Jamajka instaluje automaty z marihuaną na lotniskach

piątek, 8 Lipiec 2016

jamaica-install-weed-vending-machines-airports-hero-6965

Jamajka planuje zarabiać miliony dolarów na automatach z marihuaną po tym, jak została ona zdekryminalizowana w zeszłym roku. Automaty z marihuaną mają zostać uruchomione na portach lotniczych, co pozwoli turystom na zakup marihuany od razu po przyjeździe do kraju.

Cannabis Licensing Authority (CLA), szuka teraz sposobu na ustanowienie miejsca, gdzie użytkownicy będą mogli odebrać licencję na zakup marihuany z automatu.

Chociaż marihuana na Jamajce została zdekryminalizowana w lutym i legalnie można przy sobie posiadać do dwóch uncji (ok 57g) konopi indyjskich, to policja ma jeszcze uprawnienia do ukarania mandatem w wysokości 500 Dolarów jamajskich (ok 3£).

Przewodniczący komisji medycznej CLA – Dr winston De La Haye powiedział: “Mieliśmy już pierwsze spotkanie, ale będziemy potrzebowali kilka tygodni zanim ukaże się odpowiedni dokument polityczny.”

Członek CLA – Delano Seiverignt powiedział, że ma nadzieję, że kraj pójdzie w stany takich krajów jak Kanada czy stan Kolorado w USA, które zarabiają miliony ze sprzedaży legalnej marihuany.

W Kolorado, gdzie marihuana do użytku rekreacyjnego i medycznego jest legalna, sprzedaż marihuany osiągnęła poziom miliarda dolarów, z czego stan Kolorado zarobiła 135 milionów dolarów z podatków od sprzedaży.

W Kanadzie rynek medycznej marihuany przynosi rocznie zysk rzędu 100 milionów dolarów.

Oczekuje się, że automaty z marihuaną będą obsługiwane przez osoby z wykształceniem medycznym. Będą one udzielały pozwolenia dla turystów, którzy chcą używać i posiadać do dwóch uncji marihuany w trakcie pobytu na Jamajce.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , , | Kategoria: Artykuły, Marihuana Cannabis | 1 komentarz »

Pierwsza na świecie siłownia przyjazna palaczom marihuany

poniedziałek, 27 Czerwiec 2016

Cannabis background

Jeszcze tej jesieni, mieszkańcy San Francisco będą mogli legalnie zapalić jointa jednocześnie trenując swoje ciało na siłowni.

Nowa siłownia o nazwie Power Plant Fitness pozwoli członkom na używanie marihuany, jednak tylko na otwartym powietrzu. Jest to pierwsza na świecie siłownia przyjazna palaczom marihuany.

“To nie jest miejsce, w którym można się zjarać i po prostu kręcić się po siłowni,” twierdzi Jim McAlpine, założyciel min. 420 Games czy właśnie Power Plant Fitness.

“Skupiamy się na sporcie, a nie na konopiach”

420-games-5214

Inne przedsięwzięcia typu 420 Games to olimpiada dla palaczy marihuany. Firma organizuje imprezy lekkoatletyczne w stanach, gdzie miłośnicy marihuany i ich rodziny rywalizują w triatlonach, torach przeszkód, wyścigach rowerowych, turniejach golfowych oraz maratonie, w którym należy przebiec 4,20 mili. Imprezy rozpoczęły się w 2014 roku właśnie w San Francisco.

Celem siłowni, o której piszemy jest szerzenie misji 420 Games: zlikwidowanie stereotypów o leniwych użytkownikach marihuany.

Pomysłodawcy siłowni twierdzą, że konopie mogą pomóc w skupieniu i regeneracji po treningu. Nowi członkowie zostaną poddani “ocenie wydajności” pod nadzorem personelu, który określi najbardziej optymalne sposoby konsumpcji trawki.

“Będziemy pomagać naszym członkom w dobraniu najbardziej optymalnego sposobu konsumpcji marihuany.”

Firma planuje również stworzyć linię produktów spożywczych zawierających kannabinoidy, w tym soki z jabłek, pomarańczy, czy energetyczny żel z nasion chia, przeznaczony do uzyskania skupienia na treningu i regeneracji po treningu.

Cele Power Plant Fitness brzmią jak raj dla osób używających konopi indyjskich, które chcą zadbać o swoją kondycję fizyczną. Pomysłodawcy siłowni mają nadzieję, że marihuana będzie pomagała w skupieniu i regeneracji po treningu, jednocześnie pomagając w wyćwiczeniu dobrych nawyków podczas wykonywania ćwiczeń.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , , , | Kategoria: Artykuły, Marihuana Cannabis | 1 komentarz »

USA: dekryminalizacja marihuany odsyła wykrywające ją psy policyjne na emeryturę

środa, 9 Marzec 2016

pies-marihuana-6966

Ustawodawcy stanu Maryland State odrzucili weto gubernatora Larry’ego Hogana i przyjęli ustawę, która zmienia status publicznego palenia marihuany z zarzutu kryminalnego na wykroczenie cywilne. Prawo to stanowi również, że obywatele posiadający w samochodzie do 10 gram marihuany nie będą aresztowani – będą musieli po prostu zapłacić niewielką grzywnę. Te ruch ku dekryminalizacji, odzwierciedlający sytuację w całym kraju, komplikuje sytuację psów przeszkolonych do wykrywania tej rośliny.

Psy wykrywające narkotyki są bardzo drogie – często importowane z Europy, kosztują do 10000 $, co nie obejmuje bynajmniej kosztów ich szkolenia. Teraz jednak psy ze stanu Maryland pracujące przy kontrolach pojazdów (oraz niektóre inne) mogą okazać się przeżytkiem, ponieważ będą one alarmować swoich opiekunów wówczas, gdy nie powinny tego robić.

Podczas konferencji Drug Policy Alliance w listopadzie ubiegłego roku, kapitan Deanna Nollette z Departamentu Policji w Seattle wyjaśniła, jak w jej mieście – w stanie, który zalegalizował marihuanę w 2012 roku – odbiło się to na służbie czworonogów:

Musimy odsyłać nasze psy na emeryturę, ponieważ psów, które zostały wyszkolone do wykrywania marihuany, nie można tego oduczyć, nie sposób zatem stwierdzić, czy w czasie pracy wywęszyły marihuanę, czy inne narkotyki.
Na szczęście dla poczciwych psisk z Maryland, ich ludzcy partnerzy nadal mają z nich pożytek podczas patroli, a razie emerytury zapewnią im dom. Wytrenowane w ten sposób zwierzęta mają też ciągle możliwość pracy w sektorze prywatnym.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , , , , , | Kategoria: Marihuana Cannabis | 1 komentarz »

Czego kartele narkotykowe mogą nauczyć się od McDonald’s i Walmartu?

piątek, 4 Marzec 2016

marihuana-pieniądze-6965

Branża narkotykowa to biznes warty miliardy dolarów. Przywódcy karteli, jak El Chapo, regularnie pojawiali się na liście miliarderów magazynu Forbes pomimo nielegalności ich działań i skupionej na nich uwagi organów ścigania. Z popytem, który w odniesieniu do towarów takich jak kokaina czy heroina wydaje się być nieskończony i pracą sprawnie wykonywaną przez rozbudowane sieci przestępcze, konsumpcja i zyski wyglądają na potencjalnie równie nieograniczone. A w przeciwieństwie do firm z listy Fortune 500, kartele mogą budować quasi-monopolistyczne imperia i osiągać taki poziom zdominowania rynku, o jakim grube ryby jak Warren Buffett czy Zuckerberg mogą tylko pomarzyć.

Tom Wainwright, redaktor brytyjskiego The Economist, który przez trzy lata prowadził meksykańskie biuro tygodnika, opublikował ostatnio książkę zatytułowaną Narkonomia: Jak prowadzić kartel narkotykowy, w której traktuje rynek narkotykowy jako biznes, znajdując wspólne płaszczyzny pomiędzy podziemiem i legalnie działających korporacjami, takimi jak Walmart, McDonald’s czy Amazon. Wainwrighta uderzyło to, w jak znacznym stopniu “El narcotráfico” to po prostu biznes jak każdy inny, o którym jednak zwykle pisze się tak, jakby chodziło o wojnę. W swojej książce przygląda się na przykład temu, jak ciemna sieć uderza w ulicznych dilerów, oferując niższe ceny, lepszą kontrolę jakości oraz asortyment szerokiego spektrum sprzedawców zebrany w jednym miejscu, analogicznie jak Amazon utrudnił lokalnym sklepom utrzymanie się na rynku.

Wainwright spędził w sumie pięć lat na prowadzeniu badań i pisaniu książki. Jego podróże zaprowadziły go do miast rządzonych przez gangi i w najniebezpieczniejsze rejony Ameryki Środkowej, do więzienia w Republice Dominikany i na pola koki w boliwijskich Andach. Książka opisuje handel narkotykami jako zwykłą działalność gospodarczą, włączając analizy kwot, jakie branża generuje, czy tego, jak masowe osadzanie w więzieniach prowadzi do pojawiania się lepiej wykwalifikowanych przestępców oraz proponuje, jak możemy wykorzystać mechanizmy rynkowe aby opanować – jeśli nie rozwiązać – problem narkotyków. VICE rozmawiało emailowo z Wainwrightem krótko przed tym, nim wydawnictwo PublicAffairs opublikowało jego książkę w 23 lutego.

VICE: Co sprawiło, że zdecydowałeś się spojrzeć na handel narkotykami jak na zwykłą działalność biznesową?

Tom Wainwright: Pracowałem w Meksyku opisując cały region na potrzeby The Economist i okazało się, że przez połowę czasu pisałem o zwykłych przedsiębiorstwach – naftowych, samochodowych, telekomunikacyjnych, nieważne – a drugą połowę o wojnach narkotykowych. Im więcej miałem z jednym i drugim do czynienia, tym mocniej zdałem sobie sprawę, że historia narkotyków to tak naprawdę po prostu historia biznesu, aczkolwiek szczególnie okropnego.

Gdy rozmawiałem z zaangażowanymi w to ludźmi, ich komentarze były tego samego rodzaju, co w wypadku innych ludzi biznesu: liderów gangu martwiła rekrutacja, młodsi członkowie narzekali na niskie płace, meksykańskie kartele praktykowały offshoring swojej działalności do tańszych krajów Ameryki Środkowej, a niektóre z nich charakteryzowało nawet coś na kształt “korporacyjnej odpowiedzialności społecznej” jako sposób utrzymywania zadowolenia wśród członków lokalnych społeczności. Pomyślałem zatem: co by było, gdybym napisał o branży narkotykowej tak, jak gdyby był to normalny biznes?

Czy możesz mi opowiedzieć o miejscach, które odwiedziłeś podczas badań na potrzeby tej książki?

Podróżowałem sporo po Ameryce Łacińskiej, a także po całym Meksyku. Pojechałem do Ameryki Środkowej, koncentrując się na Gwatemali, Hondurasie i Salwadorze, odwiedziłem także uprawy koki w boliwijskich Andach i więzienie w Republice Dominikany. W Stanach przyglądałem się eksperymentowi z legalizacją w Kolorado.

Książka mówi też o branży dopalaczy, która, wierzcie lub nie, ma swoje korzenie przede wszystkim w Nowej Zelandii, choć muszę przyznać, że tam akurat nie dotarłem. Przyjrzałem się także europejskiemu przemytowi, w tym raportom z Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkam, oraz przykładom z różnych innych miejsc, zwłaszcza Holandii. Jest to globalny biznes, więc chciałem, aby książka też miała taki charakter, choć tak naprawdę skupia się na obu Amerykach.

Jakiego rzędu pieniądze robią nowoczesne kartele narkotykowe?

Nikt tego dokładnie nie wie, bo nie publikują swoich rachunków. Ale ONZ szacuje, że rynek narkotyków jest wart około 300 miliardów $ rocznie. Największą z tego częścią jest marihuana – generuje prawie połowę tej sumy, ponieważ jest tak popularna. Co ciekawe, marihuana nie jest aż tak opłacalna w porównaniu z innymi narkotykami. W miarę, jak marihuana jest legalizowana, kartele w większym stopniu opierają się na innych narkotykach: kokaina jest tu ostoją dla Ameryki Łacińskiej, choć obecnie w coraz większym stopniu idzie ona w heroinę. Podąża w ten sposób za możliwościami, jakie na amerykańskim rynku otworzyła dla sprzedaży opioidów epidemia nadużywania przeciwbólowych leków na receptę.

Czego kartele nauczyły się od wielkich firm takich jak Walmart?

Wiele, choć chciałbym, żeby było jasne – bo nie mam ochoty skończyć się na niewłaściwym końcu pozwu ze strony Walmartu – że żadna z legalnych firm wymienionych w mojej książce nie jest w niej jako taka oskarżana o jakiekolwiek wykroczenia. W przypadku Walmartu chodzi o to, jak podporządkowują sobie dostawców. Walmart bywa czasem oskarżany o monopson, to znaczy bycie monopolistą jako jedyny bądź główny nabywca pewnych produktów na określonych rynkach. Chodzi o to, że są tak duzi, że skutecznie dyktują ceny swoim dostawcom.

Kartele robią coś podobnego w Ameryce Południowej ze swoimi dostawcami liści koki. Rolnicy nie mają nikogo innego, komu mogą je sprzedać, więc gdy uprawa się nie powiedzie lub zostanie zniszczona przez kolumbijskie siły powietrzne – to rolnicy oberwą, nie kartele. To dlatego cena kokainy W USA od dziesięcioleci prawie się nie zmienia.

A co z McDonald’s?

Chodzi o franczyznę. Spójrz na meksykański kartel Las Zetas. Pozwalają oni lokalnym gangom korzystać z marki Zetas, co czyni je dużo bardziej skutecznymi na polu wymuszeń, w zamian za co główny kartel dostaje udział w ich zarobkach. Zetas trapią również niektóre z tych samych problemów, z którymi boryka się McDonald’s, gdy na przykład ich franczyzobiorcy oskarżają się wzajemnie o wkraczanie na nieswoje terytorium, podobnie jak robią to restauracje McDonald’s.

Czy możesz rozwinąć swoją myśl, że masowe osadzanie w więzieniach przyczynia się do pojawiania się bardziej wykwalifikowanych przestępców?

Jednym z największych problemów karteli jest rekrutacja pracowników. Rotacja jest bardzo wysoka, ponieważ ci goście są ciągle zabijani lub aresztowani. Nie mogą po prostu ogłaszać się w gazetach. To dla nich koszmar. Ale, na szczęście dla nich, wymyśliliśmy miejsca, gdzie przetrzymujemy rzesze młodych bezrobotnych ze środowisk przestępczych – wszyscy bez żadnego sensownego zajęcia na miejscu i bez perspektyw na znalezienie pracy po wyjściu. Nazywa się to więzieniem i w zamyśle ma reformować sprawców, stanowi jednak dar z niebios dla przestępczości zorganizowanej. Carlos Lehder i George Jung, który de facto sprowadzili kokainę do Ameryki, poznali się dzieląc więzienną celę. Jeden wiedział, jak przemycić narkotyki samolotem, drugi miał powiązania w Kolumbii, a reszta jest historią. Ich spotkanie zostało opłacone i zorganizowane przez amerykańskiego podatnika.

Jakie jest generalnie Twoje zdanie na temat amerykańskiej wojny z narkotykami?

Cóż, spotkałem wielu policjantów i żołnierzy poświęcających swoje życie walce z narkotykami i myślę, że większość z nich uważa, że robią to, co trzeba, a ja ich za to szanuję. Ale myślę, że zostali wprowadzeni w błąd. W ciągu ostatnich kilku lat liczba osób na całym świecie używających marihuany i kokainy wzrosła o 50 procent, a liczba użytkowników opiatów potroiła się. Wszystko to w zamian za wydane miliardy dolarów i dziesiątki tysięcy ofiar śmiertelnych. Skuteczna polityka tak nie wygląda.

Czego możemy się nauczyć, rozważając kwestie dotyczące ekonomii handlu narkotykami?

Przesłanie tej książki jest takie, że jeśli chcesz zmiażdżyć kartele, musisz lepiej zrozumieć jak one działają. Jesteś się tego podejmiesz – zrozumiesz, że pod wieloma względami działają na takich samych zasadach, jak inne przedsiębiorstwa. W szerszym ujęciu – wydaje mi się szaleństwem, że wojna z narkotykami w takim stopniu skupiła na zmniejszaniu podaży, gdy dużo więcej sensu ma zmniejszanie popytu. Istotą jest to, że zapotrzebowanie na narkotyki jest nieelastyczne, ludzie będą kupować je w mniejszym lub większym stopniu niezależnie od ceny, więc jeśli przez utrudnianie sprzedaży doprowadzisz do wzrostu cen – jedyny efekt, jaki osiągniesz, to wzrost wartości rynku.

Sądzę też, na podstawie tego, co widziałem w Kolorado i kilku innych stanach, które zalegalizowały marihuanę, że legalizacja jest prawdopodobnie najmniejszym złem, jeśli chodzi o sposób kontrolowania narkotyków. Nigdy nie znajdziemy idealnego sposobu radzenia sobie z substancjami, które są uzależniające i szkodliwe (spójrzcie na alkohol), ale myślę, że mamy większe szanse, jeśli będzie o tym decydował rząd, a nie mafia.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , , | Kategoria: Marihuana Cannabis | Brak komentarzy »

5 krajów, w których marihuana jest najtańsza

czwartek, 3 Marzec 2016

marihuana-9654

Chcesz dowiedzieć się, w których miejscach na świecie znaleźć najtańszą marihuanę? Oto lista 5 krajów, w których marihuana jest najtańsza.

5. Południowa Afryka

południowa-afryka-5214

W Południowej Afryce, cena za gram marihuany oscyluje w granicach 4,45$ za gram. Jest to mniej więcej o połowę taniej, niż średnia cena za gram marihuany w w stanach, gdzie marihuana jest legalna i można się nią cieszyć nie ryzykując odpowiedzialnością karną. Należy upewnić się jednak, że kupując marihuanę w Afryce Południowej pochodzi ona z wiarygodnego źródła, ponieważ niektóre raporty wykazały, że dilerzy dodają do niej min. trutkę na szczury, tworząc niebezpieczny narkotyk nazywany “nyope”.

4. Afganistan

article-9874

Marihuana w Afganistanie była uprawiana od wieków, aż do 1973 roku, kiedy marihuana i opium stały się nielegalne. Średnia cena za gram marihuany w Afganistanie kosztuje około 4,35$. Miejsc, gdzie można znaleźć pola konopi indyjskich jest wiele, jednak należy uważać, aby nie trafić w obszar na którym toczą się wojny. W 2012 roku wielu Amerykańskich żołnierzy robiło sobie zdjęcia z roślinami konopi indyjskich.

3. Indie

marihuana-6541

Spadek ceny marihuany znacząco można odczuć w Indiach, gdzie średnia cena za gram to 3 dolary. Konopie w Indiach są powszechne i głęboko zakorzenione w tamtejszej kulturze. Mają tam one również znakomite warunki do wzrostu, zwłaszcza w północnej części Indii. Noc Shivy, wypadająca na przełomie lutego i marca to najważniejsze święto w hinduiźmie poświęcone kultowi Shivy. Jest to dzień, gdy prawo w Indiach zabraniające posiadania i zażywania marihuany oficjalnie przestaje obowiązywać.

2. Brazylia

BrazilFlag-over-Cannabis-Leaves-1055

Brazylia jest krajem znanym na całym świecie z kilku rzeczy: pomnika Jezusa, pięknych krajobrazów, niesamowitych plaż, pięknych kobiet i marihuany za 2,41$! Jak tu jej nie kochać?

1. Urugwaj

urugay-marijuana-1666

Urugwaj jest najlepszym miejscem na świecie do palenie marihuany, ponieważ zarówno uprawa jak i jej posiadanie do własnego użytku jest legalne (w określonych ilościach), ale jest także miejscem, gdzie można kupić marihuanę najtaniej na świecie. Gram marihuany w Urugwaju kosztuje średnio 1,2$.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , | Kategoria: Marihuana Cannabis | 1 komentarz »

Człowiek, który rozdał 1000 jointów bezdomnym

czwartek, 25 Luty 2016

człowiek-9632

Na genialny pomysł wpadł Nick DiCenzo w ostatnie Święta Bożego Narodzenia. Miał ogromny zapas marihuany z jego sześciu roślin, które uprawiał w domu.

Nadmiar był przeznaczony tylko dla niego, a nie miał on licencji pozwalającej na komercyjną sprzedaż marihuany, więc razem z przyjaciółmi stwierdził, że powinien podzielić się swoimi zapasami.

W Wigilię Bożego Narodzenia, razem z gronem wolontariuszy z jego organizacji Cannabis Can, rozdał 1000 jointów bezdomnym.

Dokładnie 1000 jointów, skręconych z prawie kilograma marihuany odmiany Blue Dream i Caramelicious, rozdanych w społeczności bezdomnych w Denver (Kolorado). Akcja rozdawania jointów przyciągnęła uwagę lokalnych stacji takich jak Washington Times i New York Daily News.

Grupa kilkunastu znajomych prawie 12 godzin kruszyła trawkę, i kręciła jointy w niedzielę przed Świętami Bożego Narodzenia. Potem przyszedł czas na przejście do rzeczy. W Kolorado legalne jest rozdawanie pojedynczych jointów, ale nie można posiadać przy sobie powyżej 28g marihuany. Z 28g w zależności od tego jak były kręcone, skręcano około 30-50 jointów.

1000 rozdanych jointów bezdomnym spowodowało zainteresowanie mediów do tego stopnia, że jego organizacja Cannabis Can otrzymała duży napływ darowizn na rzecz bezdomnych ludzi w Kolorado.

Pomysłodawca akcji namawiał darczyńców do odwiedzenia kampanii “Restrooms & Grooms”, która ma na celu udostępnienie bezpłatnych pryszniców i fryzjerów dla bezdomnych w Denver.

“Kiedy rozmawiamy z bezdomnymi, wielu z nich wspomina, że potrzebują regularnych pryszniców i przycinania włosów, ponieważ jest to największa z przeszkód, które napotykają podczas starania się o zatrudnienie.”

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , , | Kategoria: Marihuana Cannabis | Brak komentarzy »

Marihuana coraz bardziej popularna wśród polskich nastolatków

środa, 24 Luty 2016

maxresdefault-2321

Celem badań, powtarzanych co 4 lata, jest monitorowanie natężenia problemu używania przez młodzież substancji psychoaktywnych, a także ocena czynników wpływających na rozpowszechnienie ulokowanych zarówno po stronie popytu na substancje, jak i ich podaży.

Według danych zebranych przez „European School Survey Project on Alcohol and Drugs” (ESPAD), co czwarty polski uczeń przynajmniej raz w życiu używał marihuany.

Badania zostały przeprowadzone na losowej grupie uczniów trzecich klas gimnazjalnych (wiek: 15-16 lat) oraz drugich klas szkół ponadgimnazjalnych (wiek: 17-18 lat) naszego kraju.
Użycie alkoholu wśród młodzieży

Napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród młodzieży. Chociaż raz w ciągu całego swojego życia piło 84% uczniów z młodszej grupy i 96% uczniów ze starszej grupy.

Picie napojów alkoholowych jest na tyle rozpowszechnione, że w czasie ostatnich 30 dni przed badaniem piło 49% piętnasto-szesnastolatków i 82% siedemnasto-osiemnastolatków.

Porównanie wyników badania z 2015 r. z wynikami wcześniejszych badań wskazuje na trend spadkowy rozpowszechnienia picia wśród gimnazjalistów, zapoczątkowany w 2007 r. Wcześniej obserwowano tendencje wzrostową.

Użycie marihuany wśród nastolatków

uzywanie-marihuany-wsrod-nastolatkow- 6523

Wśród uczniów, którzy kiedykolwiek sięgali po środki odurzające, największą popularnością cieszy się marihuana. Według danych, co czwarty uczeń (24,3%) drugiej gimnazujm przynajmniej raz w życiu używał marihuany. Wśród uczniów trzeciej klasy gimnazjum, 37% z nich przynajmniej raz próbowało marihuany.

W czasie ostatnich 30 dni przed badaniem 10% uczniów klas trzecich gimnazjów i 15% uczniów klas drugich szkół ponadgimnazjalnych używało marihuany lub haszyszu.

Zarówno eksperymentowanie z substancjami nielegalnymi, jak ich okazjonalne używanie, jest bardziej rozpowszechnione wśród chłopców niż wśród dziewcząt.

Użycie dopalaczy wśród nastolatków

Odsetki uczniów, którzy używali dopalaczy, są niższe niż odsetki używających przetworów konopi. Nie odnotowano wzrostu tych odsetków między 2011 i 2015 r. Wśród uczniów ze starszej kohorty obserwuje się nawet spadek rozpowszechnienia używania tych substancji na przestrzeni całego życia oraz w czasie ostatnich 12 miesięcy.

Jak jednak pokazują wyniki raportu, tylko w ubiegłym roku ponad 7 tysięcy osób w Polsce zatruło się dopalaczami.

Podsumowując, badania wykazały, trend spadkowy wskaźników picia alkoholu i stabilizację wskaźników upijania się. Zacierają się różnice pomiędzy chłopcami i dziewczętami, w rozpowszechnieniu picia alkoholu. Spośród wszystkich nielegalnych substancji, najpopularniejsza zostaje marihuana. Wskaźnik jej użycia wśród nastolatków uległ wzrostowi.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , , | Kategoria: Marihuana Cannabis | Brak komentarzy »

Kluby konopne powstaną w czterech Szwajcarskich miastach

poniedziałek, 22 Luty 2016

szwajcaria-marihuana-6956

Jak podaje The Independent, przedstawiciele czterech Szwajcarskich miast spotkali się w czwartek w Berlinie, aby omówić sposoby sprzedaży marihuany. Marihuana nadal jest nielegalna w Szwajcarii, jednak przedstawiciele takich miast jak Genewa, Zurych, Bazylea i Berno zgodzili się na uruchomienie pilotażowego programu wprowadzenia “klubów konopnych”, które pozwolą ich członkom na legalne używanie marihuany.

W Szwajcarii jest około 500.000 użytkowników marihuany. Jeśli projekt zostanie zaakceptowany przez Urząd Zdrowia Publicznego, 2000 z nich będzie mogło legalnie używać marihuany w klubach konopnych.

Bez odpowiedniej ustawy kontrolującej uprawę konopi indyjskich, sprzedaż marihuany nie będzie mogła się odbywać w klubach konopnych. Planowany program pozwoli na lepszą kontrolę jakości marihuany, jej poziomu THC i stosowania pestycydów do jej uprawy.

W Szwajcarii, uprawa i używanie marihuany zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności, jednak egzekwowanie prawa różni się w zależności od danego regionu kraju.

W 2013 roku weszła w życie ustawa, która pozwala na posiadanie niewielkich ilości marihuany, według której za jej posiadanie grozi grzywna w wysokości 100 franków Szwajcarskich.

źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , , , | Kategoria: Marihuana Cannabis | Brak komentarzy »


nasiona marihuany, konopi, trawki, sklep, seed bank, thc
nasiona konopi, marihuany, ganji, sklep, seedbank
najlepsze, nasiona konopi, cannabis, od thc-thc
sprawdzony sklep, nasiona marihuany, nasiona konopi, seedbanki
Nasz blog wykorzystuje pliki cookies.